NSA o sztucznej inteligencji w piśmie procesowym: fikcyjne orzeczenia to nie profesjonalizm

Zdjęcie: Matthieu Beaumont / Unsplash
Co się stanie, gdy zawodowy pełnomocnik powoła się w piśmie procesowym na orzeczenia, które nie istnieją, bo wygenerowała je sztuczna inteligencja? Na to pytanie odpowiedział Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 23 czerwca 2026 r. (sygn. akt I FZ 104/26). To pierwsze orzeczenie NSA, w którym sąd wprost odniósł się do tzw. halucynacji AI w piśmie sporządzonym przez profesjonalistę — i już dziś jest szeroko komentowane w środowisku prawniczym.
Czego dotyczyła sprawa?
Tłem sporu była decyzja Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w przedmiocie podatku VAT. Skarżący wniósł o wstrzymanie wykonania decyzji na czas postępowania sądowego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi odmówił, a pełnomocnik skarżącego złożył zażalenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Samo zażalenie zostało oddalone z przyczyn, które nie są niczym nadzwyczajnym: argumentacja o groźbie znacznej szkody i trudnych do odwrócenia skutkach (art. 61 § 3 p.p.s.a.) była zbyt ogólnikowa i nie została poparta konkretnymi danymi o sytuacji majątkowej strony. To standardowa przyczyna niepowodzenia wniosków o wstrzymanie wykonania decyzji.
Nadzwyczajne było co innego.
„Ślady halucynacji AI" w piśmie procesowym
Analizując zażalenie, NSA dostrzegł w nim — jak to ujął — ślady tzw. halucynacji sztucznej inteligencji. Pełnomocnik powołał się na orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego, które w rzeczywistości miały inne daty wydania i dotyczyły zupełnie innych zagadnień, takich jak braki formalne czy przywrócenie terminu — a nie wstrzymania wykonania decyzji. Sąd stwierdził wprost, że żadne z powołanych orzeczeń „nie odzwierciedla realnego stanowiska Naczelnego Sądu Administracyjnego".
To klasyczny mechanizm znany z narzędzi typu chat AI: model językowy, poproszony o argumentację prawną, potrafi wygenerować przekonująco brzmiące sygnatury i tezy orzeczeń, które nigdy nie zapadły. Problem w tym, że pismo procesowe nie jest miejscem na eksperymenty — a sąd, w przeciwieństwie do klienta, sygnatury weryfikuje.
Sąd o profesjonalizmie pełnomocnika
Najmocniejsza część uzasadnienia dotyczy standardu zawodowego. NSA ocenił bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowych pełnomocników „nader krytycznie". Sąd przypomniał, że zawodowy pełnomocnik pobiera wynagrodzenie za świadczone usługi, a jego mocodawca ma prawo oczekiwać, że pisma będą spełniały najwyższe wymogi profesjonalizmu.
I dalej — trudno dopatrzyć się takiego profesjonalizmu, jeśli działanie pełnomocnika sprowadza się do wykorzystania narzędzi AI, które są przecież dostępne także osobom niewykonującym zawodów prawniczych.
Sąd zwrócił również uwagę, że pełnomocnik ogólnie odesłał do akt sprawy, nie wskazując, które konkretnie dokumenty miałyby potwierdzać jego twierdzenia. W ocenie NSA sugeruje to, że rzeczywistym źródłem argumentacji nie były akta, lecz wygenerowany automatycznie tekst.
Dlaczego to orzeczenie jest ważne?
Po pierwsze, wyznacza standard. NSA nie zakazał korzystania ze sztucznej inteligencji — i trudno byłoby tego oczekiwać, bo AI bywa użytecznym narzędziem wspierającym pracę prawnika. Sąd zakwestionował co innego: oddanie narzędziu pracy, za którą pełnomocnik ponosi osobistą odpowiedzialność, bez jakiejkolwiek weryfikacji rezultatu. Granica przebiega więc nie na linii „korzystać albo nie korzystać", lecz na linii „weryfikować albo nie weryfikować".
Po drugie, pokazuje realne ryzyko procesowe. Fikcyjne orzeczenia nie tylko nie wzmacniają argumentacji — podważają wiarygodność całego pisma i jego autora. W sprawie, w której o wstrzymaniu wykonania decyzji decyduje uprawdopodobnienie konkretnych okoliczności, utrata wiarygodności może kosztować stronę bardzo wiele.
Po trzecie, jest to sygnał dla klientów. Powierzając sprawę pełnomocnikowi, warto wiedzieć, jak pracuje. Staranność w prawie nie polega na szybkim wygenerowaniu tekstu, lecz na znajomości akt, przepisów i rzeczywistego — a nie wyhalucynowanego — orzecznictwa.
Co z tego wynika dla Twojej sprawy?
Jeżeli Twoje pismo ma się opierać na orzecznictwie, każda sygnatura musi być sprawdzona u źródła — w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych. Tak właśnie pracuję: sztuczna inteligencja może przyspieszyć wyszukiwanie, ale analiza akt, dobór argumentów i weryfikacja każdego powołanego orzeczenia to praca, której nie da się zautomatyzować.
Potrzebujesz rzetelnie przygotowanego pisma procesowego albo oceny swojej sprawy administracyjnej lub podatkowej? Zapraszam na konsultację — omówimy Twoją sytuację w oparciu o przepisy i realne orzecznictwo.
Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23 czerwca 2026 r., sygn. I FZ 104/26.